Rozdział 4 „Konflikt”
Jeszcze za nim otworzyła oczy wiedziała, że coś jest nie tak…
Kiedy wróciła wczoraj do łóżka, roztrzęsiona i wściekła na cały świat i na wszystkich z osobna była absolutnie pewna, że nie zaśnie do rana. Przygotowała się mentalnie, że przesiedzi te kilka godzin na pościeli, wpatrzona w okno, skazana na ponure rozmyślania. Mimo wszystko, kiedy położyła się do łóżka już po chwili zapadła w niespokojny sen, pełen krzyków, wołań i zimnego, niepokojącego śmiechu.
Nie wiedziała skąd wzięły się te nocne fantazje. Powinny jej się raczej śnić sytuacje, w których raz po raz łamie Syriuszowi nos. Właśnie na coś takiego miała ochotę.
W pokoju panował poranny rozgardiasz. Słyszała szum wody w łazience i ciche przekleństwa Maggie, rozsypującej wokoło zawartość swojego kufra, najprawdopodobniej w poszukiwaniu odpowiednich ciuchów. Spod przymrożonych powiek obserwowała przyjaciółkę, która w starym dresie i ręczniku zawiniętym na głowie dreptała w tę i we w tę z miną niesprawiedliwie zbitego psa. To Cathy była z całej czwórki największą bałaganiarą – na jej łóżku zawsze walały się sterty niepotrzebnych rzeczy, które nigdy nie mogły sobie znaleźć miejsca w ich małym dormitorium. Ale to Maggie miała największy talent do gubienia ubrań – kończyło się na tym, że któraś z nich po miesiącu znajdywała daną część garderoby w najmniej spodziewanym miejscu.
Cathy usiadła na łóżku, mrużąc oczy, bo słońce wpadające do pokoju było wyjątkowo jaskrawe. No tak, przecież zbliżały się wakacje. Jak mogła o tym zapomnieć? Ale po wczorajszym wyskoku Syriusza nie dziwiła się wcale, że tak nieistotna rzecz wyleciała jej z głowy.
A właściwie, to wcale nie było wczoraj, tylko dzisiaj. Cathy zagryzła wargi w bezsilnej wściekłości. Nadal nie mogła uwierzyć, że na początku tak jej się to podobało, że była taka zachwycona. Te uczucia wyparowały tak nagle, że nie zdołała ich zachować w pamięci.
- Cathy! – Maggie wreszcie uniosła głowę znad szafki i zobaczyła, że przyjaciółka już nie śpi – Znowu zgubiłam tą bluzkę! Już ją miałam w rękach, a teraz… - jęknęła zrozpaczona – Boże, jestem jakaś dziwna!
- O której bluzce mówisz? – Cathy wyplątała się z pościeli i postawiła bose stopy na miękkim dywanie, jednak zamarła nagle, zdając sobie sprawę z tego, co przed chwilą usłyszała. Brzmienie jej głosu przywodziło na myśl najbardziej lodowaty powiew wiatru. Skrzywiła się z przerażenia. Zawsze miała się za opanowaną kobietę i o takie umiejętności się nie podejrzewała. Takim tonem mówi się tylko do najgorszych wrogów.
Maggie spojrzała na nią z lekko rozdziawionymi ustami. To tylko potwierdziło, że Cathy wcale się nie przesłyszała.
- Co to miało być? – zapytała blondynka, unosząc jedną brew.
Cathy odchrząknęła niepewnie i przełknęła ślinę, starając się zwilżyć usta.
- Przepraszam – powiedziała cicho i odetchnęła z ulgą. Jej głos był już całkowicie normalny. Maggie wzruszyła tylko ramionami i zabrała się do przerzucania kolejnej zawartości szuflady.
Cathy rozglądnęła się po pokoju. Pościele Suze i Maggie były pozwijane i rozrzucone. Lily nadal spała smacznie, spod kołdry wystawał tylko czubek jej ognisto-rudej czupryny. Słychać było jej miarowy oddech. Suze musiała być pod prysznicem, bo woda nadal lała się strumieniami. Cathy westchnęła i podeszła do Maggie.
- A wiec – zapytała sennie – Której bluzki szukasz?
- Tej niebieskiej z rysunkiem kota – powiedziała Mag niecierpliwie – Pamiętasz, dostałam ją od mamy na gwiazdkę, Suze się nią zachwycała… A tak starałam się jej nie zgubić!
- Spokojnie, zaraz znajdziemy… - Cathy przyłączyła się do poszukiwań. Zabrała się do przerzucania sterty, którą wcześniej przeszukiwała już Maggie, ale z doświadczenia wiedziała, że to właśnie tak ma największe szanse coś znaleźć…
- Nie, nie tam nie ma! – Maggie miała nadal rozkojarzone spojrzenie, jakby myślami była daleko od dormitorium.
- Ehe… - Cathy z trudem powstrzymała się od śmiechu, unosząc w dłoni pozwijany, niebieski kawałek materiału.
- O boże, kocham cię! – wrzasnęła Maggie, rzucając się na koszulkę z westchnieniem ulgi. Cathy zachichotała.
- O szo chosi!? – Lily zerwała się nagle, podnosząc się na łokciach i rzucając im spojrzenie osoby niezbyt przytomnej. Włosy sterczały jej we wszystkie strony, przywodząc na myśl rude gniazdo. Cathy zachichotała, zasłaniając usta dłonią.
- Z czego się śmiejesz? – Lily zmarszczyła brwi i z wyraźnym trudem skupiła spojrzenie na przyjaciółce.
- Wyglądasz, jakby jedna z kur Hagrida zrobiła sobie legowisko z twoich włosów – powiedziała Maggie wesołym, beztroskim tonem, wciągając jednocześnie na siebie niebieską bluzkę. Cathy wybuchła śmiechem i padła na podłogę.
- Oho, oho… - prychnęła Lily, opadając z powrotem na poduszkę – Bardzo zabawne…
W drzwiach do łazienki szczęknął zamek a po chwili wynurzyła się zza nich owinięta ręcznikiem głowa Suze.
- Z czego tak się śmiejesz? – zapytała, spoglądając z zainteresowaniem na wciąż zwiniętą an podłodze Cathy. Nie czekając na odpowiedz wyszła z łazienki. Jej bose stopy zostawiały na drewnianym parkiecie mokre ślady.
- Jak spojrzysz na Liluś, dowiesz się wszystkiego – Maggie właśnie dorwała szczotkę i z uśmiechem aniołka zaczęła rozczesywać swoje długie, proste jak druty blond włosy.
Suze uniosła brwi i spojrzała na swoją wciąż wylegującą się w łóżku koleżankę.
- Ach, o to wam chodzi… - wzruszyła niedbale ramionami – Ona zawsze tak wygląda, nie ma się co przejmować – wyszczerzyła się do Lily, która z miną wyrażającą oburzenie, wynurzyła całą twarz spod kołdry.
- Przepraszam, czy wy macie ze mną jakiś problem?
Cathy przestała się wreszcie śmiać. Ocierając łzy rozbawienia podniosła się z podłogi i z szerokim uśmiechem na twarzy usiadła z powrotem na swoim łóżku.
- Ależ nie! - podciągnęła nogi pod brzuch i objęła je ramionami. Dzięki temu nagłemu napadowi śmiechu czuła się znacznie lepiej. Zaskoczyło ją to – spodziewała się raczej, że będzie chodzić wściekła jak osa przez cały dzień, warcząc na kogo popadnie. Może nie będzie tak źle, pomyślała i uśmiechnęła się sama do siebie.
- No jasne, właśnie widzę… - Lil była nadal oburzona.
- Oj, Lily weź wyluzuj, przecież sobie z ciebie żartujemy – Suze pokręciła z niedowierzaniem głową, nie przerywając poszukiwania kosmetyczki w swojej nocnej szafce – A ty to bierzesz na serio.
- No, mam nadzieje… - dodała rudowłosa, ale niezadowolona mina nie zniknęła z jej twarzy.
- Cathy, czy to twoja bielizna? – Maggie uniosła do góry czarne, koronkowe stringi. Cathy nie czekając na zaproszenie, rzuciła się do przodu i wyrwała je z palców przyjaciółki.
- Hahahaha! – Lizy wybuchła śmiechem, wskazując palcem na zielonooką a drugą dłonią trzymając się za brzuch – Ale sexy majteczki! Hahaha!
- Bardzo śmieszne… - Cathy wystawiła jej język, co spowodowało, że Lily zaczęła się jeszcze bardziej trząść.
- A po co ci takie coś? – Lil nagle przestała się śmiać i usiadła gwałtownie na łóżku – Trzymasz na specjale okazje? Syriusz będzie zachwycony, nie ma co!
Maggie wybuchła śmiechem, ale Suze tylko pokręciła głową z miną wyrażającą dezaprobatę.
Cathy szybko odwróciła głowę w bok, nie chcąc by przyjaciółki zobaczyły wyraz jej twarzy, ale mimo to nie udało jej się powstrzymać cichego warknięcia. Suze, która jako jedyna nie pokładała się jeszcze ze śmiechu, najwyraźniej to usłyszała, bo spojrzała na Cathy z zaskoczeniem.
- Co to było?
- Co co było? – Lil z trudem powstrzymała się od dalszego śmiechu, co jednak nie przeszkadzało Maggie kontynuować.
- Nic – Cathy powiedziała to zdecydowanie za szybko, co znowu nie umknęło uwadze Suze.
- Wściekła się, jak wspomniałaś o Syriuszu, ale byłaś zbyt zajęta durnym zaśmiewaniem się, żeby to zauważyć.
- Wielkie dzięki – Cathy rzuciła jej spojrzenie pełne wyrzutu.
- Dlaczego się wściekłaś? – Lil ześlizgnęła się z pościeli i usiadła obok Cathy na jej łóżku.
- Mag, zamknij się wreszcie – Suze także dosiadła się do przyjaciółek. Maggie zdołała się wreszcie opanować, wstała z podłogi i jakby nigdy nic wróciła do czesania włosów.
- Czemu się wściekłaś jak wspomniałam o Syriuszu? – Lil powtórzyła pytanie – Myślałam, że nie jesteś na niego zła, odkąd okazał się w porządku… Nie wiesz, nawiązuje do tego, co wczoraj podsłuchałyśmy i do tej całej bitki, no i…
- Wiem, wiem… - warknęła Cathy, nie patrząc na nie. Mimo, że nie miała ochoty rozpamiętywać tego zdarzenia, dziewczyny musiały się dowiedzieć. Nie było możliwości, żeby utrzymać to przed nimi w tajemnicy, z resztą wcale nie chciała tego robić. Poza tym , po co to jeszcze bardziej odwlekać?
- A wiec..? – zachęciła ją Suze.
- Dzisiejsza noc była bardzo długa… - Cathy zagryzła wargi, odwracając głowę w stronę okna. Było lekko uchylone, z zewnątrz słychać było plusk wody w jeziorze, świergotanie ptaków i krzyki piątoklasistów, którzy z okazji końca egzaminów urządzali sobie piknik. Przed nimi pełne 2 tygodnie świętego spokoju…
- Mnie się zdaje, że była taka sama, jak wszystkie inne… - Mag wzruszyła ramionami. Skończyła rozczesywać włosy, odłożyła szczotkę i usiadła obok swoich przyjaciółek, świdrując Cathy wzrokiem.
- Nawiązujesz do tego, że dzisiejszej nocy, przed jakieś pól godziny nie było cię w łóżku? – Zapytała Suze niewinnym tonem.
Wszystkie trzy spojrzały na nią jak na komendę.
- Hę? – Lil otworzyła usta ze zdziwienia.
- Skąd coś takiego przyszło ci do głowy? – jęknęła Cathy, czując się jeszcze bardziej wściekła na siebie, niż minutę temu. A wiec ktoś zauważył jej nocny wypad…Niby nic to nie zmieniało, dziewczyny i tak się o wszystkim zaraz dowiedzą, ale ten fakt sprawił, że poczuła się jeszcze gorzej.
- Cóż… – Suze uśmiechnęła się w dziwny sposób – Po prostu się obudziłam… I zdążyłam zobaczyć jeszcze jak otwierasz drzwi i wychodzisz z dormitorium. Potem musiałaś zejść do pokoju wspólnego, bo słyszałam wyraźnie skrzypienie tego stopnia – Popatrzyła na nie pytająco – No wiecie, jest taki jeden stopień, który tak cholernie skrzypi.
- Aha… - Cathy czuła nieprzyjemne skurcze w żołądku. Ale z niej idiotka! Jak mogła się nabrać na ten głupi numer z kotem. Trzeba było przynajmniej się przemienić, wtedy mogłaby się jakoś wymknąć Syriuszowi. Problem, że wtedy jeszcze wcale nie chciała mu się wymykać… - Mów dalej.
- No więc lekko mnie to zdziwiło… - Suze podrapała się po czole i zmarszczyła brwi – Zdawało mi się, że jeśli chciałabyś zrobić jakiś nocny wypad to byś nas o tym poinformowała… Ale stwierdziłam, że nie pójdę za tobą, bo może wcale nie chcesz mojego towarzystwa…
- Szkoda, że nie poszłaś… - syknęła Cathy, zagryzając wargi.
- Stało się coś? – Lily spojrzała na nią przestraszona – Ktoś cię skrzywdził?
- Nie… - Cathy zacisnęła dłonie na kolanach, w myślach jeszcze raz przeklinając swoją głupotę. Jak ona teraz z nim wytrzyma w jednym pokoju, przy jednym stole, w jednej klasie? Oby te wakacje nadeszły jak najszybciej. – Można raczej powiedzieć, że sama siebie skrzywdziłam.
- Nie było cię z pół godziny, tak mi się zdaje… - dokończyła Suze, nie spuszczając z Cathy wzroku – I wróciłaś z niezbyt zadowoloną miną…
- Powiesz nam, co robiłaś? – Maggie zaczęła obgryzać paznokcie a z jej twarzy całkiem znikł rozbawiony wyraz, który towarzyszył jej wcześniej.
- Pewnie się spodziewacie, że straciłam dziewictwo, czy coś… - Cathy podwinęła kolana pod brodę i przełknęła ślinę - Ale nic takiego się nie stało, przysięgam!
Jej wszystkie trzy przyjaciółki odetchnęły z ulgą, a Lily nawet zaśmiała się histerycznie.
- No wiesz… - spojrzała na nią spod swojej nadal rozczochranej, rudej grzywki – To nie byłaby jakaś wielka tragedia, w końcu jesteś dużą dziewczynką, ale czułabym się dziwnie…
- Daj spokój! – prychnęła Cathy i rzuciła jej niedowierzające spojrzenie – Niby z kim miałabym to zrobić?
- Z Syriuszem? – Maggie i Suze powiedziały to jednocześnie, co spowodowało, że wypowiedziane dwa razy głośniej imię Blacka zadziałało na Cathy jak bat. Niespodziewanie dla wszystkich i nawet dla niej samej zeskoczyła z łóżka i wrzasnęła na cały głos.
- Nienawidzę gnojka, nienawidzę!!! – złapała się za głowę i szarpnęła gwałtownie za włosy –Palant, kretyn, idiota! Nie cierpię go!!!
- Cathy! – Lily była mocno przestraszona ale jako jedyna była w stanie coś powiedzieć bo Suze i Maggie wyraźnie zamurowało – Co się stało? Co on ci takiego zrobił?
- Oh… - Cathy oklapła z powrotem na łóżko, czując, że ten dziki szał który ją przed chwilą opanował całkiem zniknął, zastąpiony dziwnym uczuciem ciężkości i wyczerpania – On… Wysłał tu tego swojego głupiego kota, a ja, idiotka, myślałam, że coś mu się stało, i że potrzebuje pomocy.
Wszystkie trzy patrzyły na nią jak zaczarowane, spijając z jej ust każde słowo. Cathy zdawało się nawet, że przestały oddychać.
- Zleciałam na dół… - Cathy zacisnęła dłonie w pięści w bezsilnej złości – A on tam na mnie czekał. No i mnie jakoś tak złapał, nie wiem… W każdym razie nie mogłam mu się sprzeciwić, wiecie jaki on jest?
Suze, Maggie i Lily pokiwały głowami a ich oczy zrobiły się jeszcze bardziej okrągłe.
Cathy wciągnęła powietrze i popatrzyła na nich z żałosną miną.
- No i… - z trudem kontynuowała – I powiedział, że on już nie może beze mnie wytrzymać a ja nie potrafiłam na to nic odpowiedzieć. Pocałował mnie…
Zaległa dziwna, ciężka cisza.
- A ty? – wypaliła Maggie, nie wytrzymując napięcia – Oddałaś pocałunek?
- Ano… - powiedziała Cathy ponuro, a jej przyjaciółki wypuściły ze świtem powietrze – Nie będę kłamać, podobało mi się to… Jak cholera.
Żadna z nich tego nie skomentowała. Dopiero po dłuższej chwili odezwała się Lil.
- Więc w czym problem? – Lily starała się mówić łagodnym głosem, jakby chciała zapobiec kolejnemu wybuchowi złości Cathy – Jeśli ci się podobało…?
- Tak, na początku było fajnie, nie ma co! – Cathy zaśmiała się zimno – Ale potem zaczął się do mnie dobierać. Słuchajcie, nie mam doświadczenia z facetami, wiecie o tym?
Dziewczyny pokiwały głowami.
- Nigdy wcześniej się tak nie zapędziłam – przymknęła oczy i pokręciła głową, czując jak włosy omiatają jej policzki - Syriusz… On chyba zrozumiał, że może sobie pozwolić na więcej i wlazł z tymi łapami pod moją koszulę.
- O cholera… - Lily miała niezbyt zadowoloną minę. Maggie i Suze nie patrzyły Cathy w oczy. Dziewczyna odwróciła z powrotem spojrzenie i wpatrzona w przeciwległy kąt pokoju mówiła dalej:
- Ja tego nie kontrolowałam, naprawdę! To był mój ruch obronny, jakbym wiedziała, że on właśnie przekroczył granicę, którą wcześniej ustaliłam. Nigdy się nie zastanawiałam, co może być u mnie taką granicą, ale widocznie to była właśnie ona…
- Co zrobiłaś? – z głosu Lily Cathy wywnioskowała, że dziewczyna wie, jak skończy się ta historia.
- Przywaliłam mu… - Cathy uśmiechnęła się do nich złośliwe – Prosto w tą jego śliczną buźkę. I nieźle mu ją poharatałam… To chyba zasługa tego, Lily…
Cathy uniosła prawą dłoń. Wszystkie trzy dziewczyny wrzasnęły i podskoczyły w miejscu, a Lily nawet zakryła usta dłonią. Cathy spojrzała na swoje ramię i zrozumiała dlaczego. Cały rękaw bluzki uwalony był zaschniętą krwią, nie mówiąc już o pierścionku, który teraz nie był fioletowy, ale ciemo-czerwony.
- To… - wyjąkała Lily… - To krew, tak? I mój pierścionek? Ten, który…
- Dałaś mi na urodziny, zgadza się…. – Cathy przysunęła dłoń do twarzy, żeby dokładniej oglądnąć plamy.
- Jak to mawia Hagrid „O cholibka”... – Maggie nie odrywała spojrzenia od pierścienia.
- No to się narobiło… - Lily zsunęła się z łóżka i zaczęła spacerować w tę i z powrotem, obserwowana przez pozostałe przyjaciółki – I co teraz zrobimy?
- Ale z czym? – spytała Cathy przepełnionym żałością tonem.
- Jak to z czym? – Lily zatrzymała się gwałtownie i wsparła ręce na biodrach – Czy ty myślisz, że wszystko będzie tak jak dawniej? Że będziecie nadal… Egzystować obok siebie, w odległości kilku metrów? Kobieto, rozwaliłaś mu nos, a wcześniej, żeby było zabawniej dałaś mu się obcałowywać od stóp do głów.
- Ale.. – Cathy otworzyła usta z oburzenia, ale nie dążyła dodać nic więcej bo Lily ciągnęła dalej.
- Cathy, ja cię nie krytykuje, pewnie też bym się wściekła, ale uwierz mi, że Syriusz nie załapał, o co ci chodzi. Odebrał zupełnie dwa sprzeczne sygnały i Bóg raczy wiedzieć, jak zareaguje, kiedy cie spotka…
- No, miałam nadzieję, że będziemy się po prostu ignorować… - Cathy nerwowo przebierała palcami. Kiedy teraz pomyślała o tym planie, stwierdziła, że rzeczywiście był to plan nadzwyczaj naiwny. Syriusz nie należał do ludzi nieśmiałych i spokojnych, który będą siedzieć cicho jak mysz pod miotłą i nie będą próbowali dowodzić swoich praw. A Syriusz najwyraźniej uważał, że ma jakieś prawa do jej osoby. Najbardziej obawiała się, że wyskoczy z tą całą historią przy którymś śniadaniu na oczach całej szkoły, włączając w to nauczycieli, Laurence Aniston i kilka innych osób, które zdecydowanie nie powinny znać intymnych faktów z jej życia – Za dwa tygodnie wakacje, może nie będzie tak źle…
- Właśnie, za dwa tygodnie – powiedziała Suze z przekąsem – Myślisz, że obydwoje wytrzymacie tak długo? Moim zdaniem to będzie wyglądać tak, że przy najbliższej okazji obydwoje na siebie nawrzeszczycie.
Cathy spojrzała na nią zaskoczona.
- Skąd ci to przyszło do głowy? Myślisz, że zrobię z siebie przedstawienie na oczach całej szkoły?
- Oh, Cathy, ty chyba naprawdę siebie nie znasz! – Suze już się nie uśmiechała, nie patrzyła na Cathy z troską i niepokojem, tak jak przed chwilą. Patrzyła na nią z pogardą i złością – Z reguły jesteś osobą opanowaną i dobrze radzącą sobie z innymi, ale, jak można wywnioskować z dzisiejszej historii, silne emocje cię przerastają. Gwarantuje ci, jak znajdziesz się z nim twarzą w twarz, zapomnisz o widowni i zrobisz taką scenę, że na wiele lat wejdzie do kanonu najciekawszych historii z Hogwartu.
- Można wiedzieć, o co ci chodzi? – teraz Cathy także wstała, czując, że ogarnia ją złość. Głos Suze także się zmienił - nie było w nim ani krztyny współczucia lub chęci pomocy, wprost przeciwnie, Cathy odniosła wrażenie, że dziewczyna się z niej naśmiewa – Zamiast mi pomóc, czepiasz się mnie.
- Ja się ciebie nie czepiam…- prychnęła tamta, przypatrując się swoim paznokciom.
- No tak, jasne! Przecież nie jestem głucha – Cathy mimowolnie podniosła głos. Nie chciała się kłócić z Suze ale nie mogła się opanować. Przez ten głupi wybryk Syriusza wszystko zaczęło się sypać… - Słyszałam dokładnie! Masz do mnie jakieś pretensje, i nie chodzi ci tylko o ten numer z Syriuszem. Wyładowujesz na mnie swoją złość, za Jacka, za wszystko…
Suze wzięła głęboki oddech po czym wstała.
- Koniec.. – powiedziała martwym, pustym głosem – Mam już dość! Przegięłaś strunę, Cathy! I jeszcze masz czelność na mnie warczeć?
- Warczeć? Czelność? Co ty pleciesz, kobieto! – Cathy nie mogła uwierzyć, że prowadzi tę rozmowę – To ty zaczęłaś!
- Dziewczyny, przesadzacie… - Maggie patrzyła to na nią, to na Suze, która stała naprzeciw zielonookiej, świdrując ją spojrzeniem.
- Ja przesadzam? – Suze spojrzała na nią jak na wariatkę – Dziewczyny wy tego w ogóle nie czujecie?
- Czego nie czujemy? – Lily była lekko wystraszona.
Suze popatrzyła na nią i na Maggie z niedowierzaniem.
- Jasny gwint! – złapała się za głowę, targając gwałtownie swoje kręcone włosy – Ja już tego dalej nie wytrzymam! Dość mam tego całego udawania, tego całego kretyńskiego „No co wy, nie przejmuje się tym, że jestem brzydka, nudna, żaden facet mnie nie chce! I w ogóle gdzieś mam to, że moje najlepsze przyjaciółki są fajne, sexy i wszystko, co najlepsze trafia się im.”
Cathy otwarła szeroko usta. Nigdy nie widziała jeszcze Suze w takim szale. Maggie nadal siedziała na łóżku, sztywna jak kij, z oczami większymi niż spodki od filiżanek. Lily całkowicie zaniechała krążenia po pokoju i po prostu stała z opuszczonymi rękami i z miną człowieka kompletnie zaskoczonego.
- Nie macie zielonego pojęcia o czym mówię, co nie? – Suze zdawała się nakręcać z każdym wyrazem, jakby wypluwanie tych zdań z siebie dodawało jej jeszcze więcej siły i pchało dalej do działania.
- Jeszcze wczoraj… - wycedziła Cathy – Mówiłyśmy ci, że rozumiemy, że jesteśmy twoimi przyjaciółkami i będziemy cię wspierać i wtedy jakoś nie miałaś z tym problemu!
- Nie miałam z tym problemu, hę? – Suze zmrużyła oczy – Boże, Cathy, jaka ty jesteś naiwna…
Cathy zagryzła wargi, powstrzymując się przed powiedzeniem czegoś bardzo niemiłego – robiła to na wzgląd na swoją sympatię do Suze, która jednak, ku jej zdziwieniu zaczęła powoli znikać. Działo się coś złego, coś się wypalało, a Cathy nie potrafiła tego zatrzymać.
- A wy nie macie jej dość? – Suze popatrzyła na Maggie i Lily pytającym wzrokiem, jakby oczekiwała, że przyłączą się do kłótni po jej stronie – Nie macie dość tego jej jojczenia, tych jej straszliwych problemów, a największy z nich, to ten, że facet taki jak Syriusz ślini się za każdym razem, jak ona pojawia się na horyzoncie. Ah, no i się z nią całował, ale jej się wyraźnie nie podobało i musiała mu przywalić, bo naruszył jakąś durnowatą granicę!
Cathy oddychała teraz równie szybko, co Suze. Nie mogła uwierzyć w to, co słyszała. Ta zmiana, jaka zaszła w jej przyjaciółce była dla niej nie do ogarnięcia. Ta dawna Suze była opanowana, może trochę cyniczna, ale zawsze była sobą – Suze... A teraz stała przed nią rozwścieczona dziewczyna, rzucająca w jej stronę mordercze spojrzenia.
- Czyś ty oszalała? – Cathy z trudem zdołała wyksztusić pierwsze słowa – Czy ja ci coś zrobiłam?
- Nie, zupełnie nic… Oprócz tego, że odkąd się pojawiłaś czuję się jak w przedszkolu! Wszystkie trzy musimy cię niańczyć i pocieszać w tych twoich strasznych problemach! A tak naprawdę to ty gówno wiesz o problemach!
- Może zapomniałaś… - Cathy nie panowała już nad głosem, zupełnie nie obchodziło jej to, że krzyczała – Więc pozwól, że ci przypomnę, że jestem sierotą! Nigdy nie znałam mojej matki, a ojciec zginął w wypadku! Nadal myślisz, że jestem takim bezproblemowym dzieckiem?
- No ta, zapomniałam, że jesteś wielce pokrzywdzoną przez los dziewczynką! – Suze zrobiła krok w jej stronę – Ale teraz żyje ci się całkiem nieźle! A mnie się nigdy nie żyło dobrze, rozumiesz, nigdy!
- Oh, tak Suze, bo ty masz się na co skarżyć! – Cathy zaśmiała się kpiąco, kręcąc głową z niedowierzaniem – Masz przyjaciół, dobrze się uczysz, a twoja rodzina ma się całkiem nieźle, przynamniej z tego co ostatnio słyszałam.
- Ona ma racje… - Lily podeszła do nich niepewnym krokiem – Suze, przecież…
- Nie wtrącaj się! – głos Suze przepełniała rozpacz i determinacja – Ty też jesteś śmieszna! Masz w nosie to, że ona jest taka popularna, bo samej nie wiedzie ci się gorzej! James się w niej nie zakochał, nie stoi ci na drodze…
- Suze, czy ja ci stoję na drodze? – Cathy nie wiedziała już co mam robić, ta kłótnia była zupełnie bezsensowna.
- Cały czas mi stoisz na drodze! Zapomniałaś o Jacku!?! – widząc zaskoczoną minę Cathy Suze uśmiechnęła się kpiąco – Ah, no tak, łatwo zapomnieć, kiedy nic się nie czuje! Ale ja nie zapomniałam, od wczoraj się z tym gryzę! Od wczoraj starałam się opanować to uczucie, jakoś ci wybaczyć!
- Miliony razy powtarzałam, że nie jestem nim zainteresowana! Dobrze o tym wiesz! – Cathy nadal nie mogła zrozumieć motywu Suze, Jeszcze kilkanaście minut temu wszystko było jak w najlepszym porządku.
- Ah, no tak, zapomniałam, że masz go gdzieś! – Suze już prawie płakała – Ale mimo tego jesteś dla niego miła, uśmiechasz się słodko, zagadujesz do niego na korytarzu. Cały czas podsycasz jego nadzieje!
- Oczekujesz ode mnie – Cathy zaśmiała się z niedowierzaniem – Że w stosunku do każdego faceta, którym nie jestem zainteresowana będę zachowywała się jak zimna suka? Mam każdemu na wejściu mówić: „Słuchaj facet, od razu ci mówię, jeśli na mnie lecisz, odpuść sobie!” Tego oczekujesz?
- Może to nie jest taki zły pomysł! Wtedy przynajmniej ci faceci zajęli by się kimś wartościowym, a nie taką pustą idiotką, jak ty!
- Suze! – Lily tym razem nie wytrzymała – Przestań! Jak możesz mówić cos takiego!?
- Lily, czy ty naprawdę nie wiesz, jak to się skończy? – Suze spojrzała na rudowłosą pytająco, a gdy ta milczała, ciągnęła dalej – Będzie tak, że znudzi się jej Syriusz i zabierze się za Jamesa – Lily wykrzywiła wargi, ale Suze nie pozwoliła jej nic powiedzieć - Nie wściekaj się, nie jestem głupia, przecież widzę, że on ci się podoba, a tą całą szopkę to odstawiasz dla nie wiem kogo. Mogłabyś sobie wreszcie dać spokój!
- Jesteś po prostu wredna – powiedziała cicho Cathy, nie patrząc na Suze ale na zranioną minę Lily – Jesteś wredna i bez serca!
- Ja jestem bez serca? – Suze zaśmiała się – Tak myślisz? Jeszcze się przekonasz, że mam rację! Zniszczysz każdego faceta, za którego się zabierzesz! Zniszczyłaś Jacka, dzisiaj w nocy zniszczyłaś Syriusza, zabrałaś go do swojego grobu, nawet nie wiedząc, co zrobiłaś jednej ze swoich przyjaciółek.
- O czym ty bredzisz? – prychnęła Cathy
- Suze! – Maggie odezwała się a raczej krzyknęła po raz pierwszy do dłuższego czasu. Suze nawet na nią nie spojrzała
- Na prawdę tego nie widzisz? – patrzyła się Cathy głęboko w oczy, drażniła ją – Naprawdę nie zauważyłaś, że przez swoje igraszki z Syriuszem cały czas raniłaś ją – wskazała głową na Maggie.
- Suze, porosiłam się! – Maggie nagle się rozpłakała. W ciągu kilku sekund jej twarz zrobiła się czerwona a z oczu pociekły jej łzy. Cathy patrzyła to na nią to na Suze z zupełnym zaskoczeniem.
- O czym wy mówicie? – zapytała Lily drżącym głosem.
- Ty też? – prychnęła Suze, patrząc na rudowłosą z rozbawieniem – Żadna z was nie zauważyła, że Maggie jest na maxa zakochana w Syriuszu?
- Nienawidzę cię! – wrzasnęła Maggie. W ciągu ułamka sekundy zeskoczyła z łóżka, przebiegła przez pokój i wypadła na zewnątrz. Usłyszeli tyko charakterystyczne skrzypienie jednego ze stopni.
Zapadła zupełna cisza. Cathy przez chwilę tępo wpatrywała się w drzwi a potem usiadła na łóżku, czując, że nie może już dłużej stać.
- Naprawdę? – Lily mówiła nienaturalnie cicho, przynajmniej w porównaniu do krzyków, jakie rozlegały się przed chwilą w dormitorium – Naprawę się w nim kocha?
- No jasne.. – Suze zagryzła wargi – Powiedziała o tym tylko mi, widocznie wam bała się powiedzieć. A już szczególnie tobie.
Jej zimne spojrzenie spoczęło na Cathy.
- Gdyby mi powiedziała, nie zbliżyłabym się do niego nawet z trzymetrową miotłą – powiedział tępo Cathy. Czuła się bardzo źle. Cała jej wściekłość gdzieś uleciała. Teraz znowu, tak jak poprzedniego dnia czuła się podle, wiedząc, że jedna z jej przyjaciółek cierpi z jej powodu.
- A co by to dało? – Suze prychnęła – To spowodowałoby, że on jeszcze bardziej by za tobą szalał… A tego przecież nie chcemy, prawda?
Ostatnie zdanie wypowiedziała najbardziej jadowitym tonem, jaki Cathy kiedykolwiek u niej słyszała.
A potem po prostu się odwróciła i wyszła. Nie biegła, nie krzyczała, nie płakała. Szła powoli i spokojnie, minęła Lily bez słowa i wyszła.
Cathy wpatrywała się z niedowierzaniem w drzwi, przez które właśnie wyszły, być może na zawsze jej dwie najlepsze przyjaciółki.
0 komentarze:
Prześlij komentarz