• RSS

poniedziałek, 5 lipca 2010

Lilianne Evans

- Petunio, proszę cię! Dlaczego mi to robisz, powiedz?
Ciemnowłosa głowa Petunii wychynęła za oparcia jej obrotowego krzesła. Na jej cienkich ustach widniał bardzo nieładny uśmiech.
- A dlaczego miałabym tego nie robić? – zapytała złośliwym tonem, mrużąc swoje małe oczy – Co takiego jest w tym pamiętniku, że nie mogę choćby zerknąć?
Lily zasyczała jak wąż i zrobiła kilka kroków w stronę swojej siostry, na co ta zareagowała cofnięciem się pod ścianę. Schowała pamiętnik Lily za plecy i popatrzyła na nią wyzywająco.
- Wiesz, że nie chce ci zrobić krzywdy – powiedziała cicho rudowłosa, starając się opanować drżenie rąk. Była tak wściekła, jak jeszcze nigdy – Ale jeśli nie oddasz mi tego pamiętnika w tym momencie, to będę zmuszona użyć różdżki!
Petunia zaśmiała się szyderczo.
- Nie żartuj sobie ze mnie, dobrze wiem, że nie wolno ci używać czarów poza tą szkołą pomyleńców.
Lily zadrżały wargi i z przerażaniem stwierdziła, że do oczu napłynęły jej łzy.
- Dlaczego taka jesteś? – zapytała zniekształconym przez płacz tonem – Dlaczego jesteś taka niedobra?
Petunia patrzyła na nią z niedowierzaniem, jakby nie spodziewała się, że jej siostra się rozklei. Lily już nic więcej nie powiedziała, odwróciła się na pięcie i wybiegła z pokoju, jakby zapomniała o pamiętniku, wciąż spoczywającym w zaciśniętej dłoni Petunii.
Ruda wybiegła na jasno oświetlony korytarz, przemknęła obok kilku otwartych drzwi i wpadła przez ostatnie do swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko, wcisnęła twarz w poduszkę i zaciskając konwulsyjnie dłonie na pościeli, całkowicie się rozkleiła.
Dlaczego ona musi być taka? Przecież ja nic nie poradzę na to, że nie dostała się do Hogwartu. Nigdy tego nie chciałam, gdybym mogła podzieliłabym się z nią swoją magiczną mocą. Gdybym tylko mogła…
- Lily…?
Podniosła się gwałtownie i wsparła na łokciach. Petunia stała w drzwiach jej sypialni, opierając się niepewnie o framugę. W zaciśniętych na piersi ramionach trzymała pamiętnik Lily - wszędzie rozpoznałaby tą jasnoniebieską okładkę, pokrytą magicznymi naklejkami i podpisami jej przyjaciół.
- Oddasz mi go? – zapytała Lily po chwili niezręcznej ciszy.
Petunia zawahała się i rozejrzała po pokoju z pewnym respektem. Jej wzrok przesunął się po spakowanym do połowy kufrze i po lezącej na nocnej szafce różdżce.
- Masz… - powiedziała drętwym tonem i rzuciła niebieską książeczkę na łóżko. Lily natychmiast przyciągnęła ją do siebie i czule przytuliła do piersi. Petunia obserwowała to z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
Lily usiadła na łóżku i otarła sobie twarz rękawem bluzki. Spojrzała niepewnie na siostrę, wciąż stojącą w drzwiach i wyglądającą, jakby miała zamiar coś powiedzieć.
- Lily, ja… - zaczęła niepewnie tamta, splatając nerwowo palce – No, nie wiem właściwie co chce powiedzieć…
- Już dobrze, nie mów… - odrzekła cicho Lily, nie patrząc na nią tylko na pamiętnik. Gładziła dłonią jego szorstką okładkę, z szczególną czułością dotykając miejsca z podpisem Jamesa Pottera.
- Zrozum, jest mi ciężko… - powiedziała Petunia zniecierpliwionym tonem. Lily uniosła głowę i zobaczyła, że w oczach jej siostry pali się dziwny żar.
- Myślisz, że mi jest łatwo? – Lily pokręciła smutno głową – Jest mi tak samo trudno, jak tobie. Nawet nie wiesz ile czasu spędziłam na rozmyślaniach o tym, że mogłybyśmy być w Hogwarcie razem, może nawet w tym samym domu.
- Przestań! – przerwała jej szorstko Petunia a Lily mogłaby przysiądź, że słyszała zgrzytanie zębów – Nie wymawiaj przy mnie tych nazw. Poza tym, ja wcale nie chcę tam iść…
Lily uniosła brwi.
- Przestań udawać. Dobrze wiem, że jesteś na mnie wściekła tylko dlatego, że ja tam jestem a ty…
- Możesz przestać? – Petunia zacisnęła dłonie w pięści – Właśnie przyszłam się z tobą pogodzić a ty nadal mi dokuczasz. Chcesz, żebyśmy dalej ze sobą nie rozmawiały…?
- Nie… - Lily zamrugała szybko – Oczywiście, że nie chcę…
- No więc właśnie…
- Może usiądziesz? – zapytała Lily po chwili ciszy. Była równie zaskoczona swoimi słowami co Petunia, która patrzyła na nią z niedowierzaniem.
- No, siadaj…
Petunia podeszła do swojej siostry i usiadła niepewnie na samym krańcu wzorowo pościelonego łóżka.
- No to… - zaczęła Lily niepewnie, pocierając dłonią ramię. Nie miała zielonego pojęcia o czym rozmawiać z siostrą, z którą od kilku lat była w stałym konflikcie.
- Hmm… Co tam u tego chłopaka od Snape’ów? – wypaliła nagle Petunia, najwyraźniej zadowolona, że przyszło jej do głowy jakieś sensowne pytanie – Dalej się z nim trzymasz, czy może znalazłaś sobie nowych kumpli?
Lily odwróciła głowę i zagryzła wargi. Od incydentu nad jeziorem starała się jak najmniej myśleć o swoim dawnym przyjacielu, Severusie. Pamiętała dobrze tamte słowa, które padły w czasie jej utarczki z Jamesem, ta „szlama” wciąż dźwięczała jej w uszach. Pamiętała jak w tamten dzień Mary McDonald weszła do ich dormitorium, kiedy wszystkie cztery, ona, Cathy, Maggie i Suze siedziały na jednym łóżku, malowały paznokcie i zgodnie wyżywały się na wszystkich facetach, którzy zaleźli im za skórę. Do tej pory widziała dokładnie zaskoczone spojrzenia jej przyjaciółek, kiedy Mary powiedziała, że Snape czeka na nią pod portretem Grubej Damy i ma zamiar siedzieć tam całą noc, jeśli Lily się tam nie zjawi i z nim nie porozmawia. Poszła więc na dół, powiedziała Snape’owi to co miała zamiar mu powiedzieć i wróciła na górę, do swoich przyjaciółek. Jakoś udało jej się zbyć ich pytania, powiedziała że McGonagall kazała Snape’owi ją przerosić. Nigdy nie zdradziła im, że przez całe pięć lat przyjaźniła się z Severusem – oczywiście, Maggie i Suze na początku o tym wiedziały, ale kiedy zaczęły głośno krytykować tą przyjaźń zapewniła je, że całkowicie zerwała kontakt ze ślizgonem. Potem utrzymywała ten związek w ścisłej tajemnicy. Aż do tego dnia, w którym postanowiła, że to się musi skończyć – ich związek umarł śmiercią naturalną, można się było tego spodziewać od momentu, kiedy Lily zaczęła coraz więcej czasu spędzać z Jamesem i Syriuszem, których Snape szczerze nienawidził, i to z wzajemnością.
Teraz, kiedy Petunia wspomniała jego imię w sercu Lily znów pojawiła się dawna gorycz i rozżalenie a przed jej oczami zatańczyło wspomnienie czarnych oczu.
- Już się nie przyjaźnimy… - powiedziała w końcu, po bardzo długiej pauzie – To była naturalna kolej rzeczy.
- No tak, znalazłaś sobie lepszych kumpli – powiedziała Petunia głosem przesyconym złośliwą satysfakcją – Tego całego Pottera i…
- Skąd wiesz o Potterze? – Lily wciągnęła głośno powietrze, wytrzeszczając na nią oczy.
- Jego nazwisko jest na pamiętniku… - powiedziała Petunia lekko przestraszonym tonem, widząc jej gwałtowną reakcję.
- Oh… - Lily odetchnęła i spuściła wzrok, lekko zawstydzona.
- A co z nim? – zapytała Petunia podejrzliwie, a na jej ustach błąkał się rozbawiony uśmieszek. Najwyraźniej zaczęła łączyć ze sobą fakty – To twój chłopak?
Lily spojrzała na nią z wściekłością.
- Nie, to nie jest mój chłopak!!!
- To w takim razie on ci się podoba – stwierdziła Petunia tonem znawczyni – Ale ty wstydzisz się mu to wyznać, bo boisz się…
- Możesz się przymknąć?! – warknęła Lily trochę głośniej, niż zamierzała. Petunia spojrzała na nią z zaskoczeniem.
- Okej… Już nic nie mówię, panno Obrażalska…
- Nie… nazywaj… Mnie… tak! – wycedziła Lily, a jej ręce automatycznie zacisnęły się na pamiętniku.
Petunia obrzuciła ją chłodnym spojrzeniem po czym nagle wstała i podeszła do wyjścia. W drzwiach zatrzymała się i spojrzała jeszcze raz na wściekłą Lily.
- Chciałam tylko pożartować… - powiedziała zjadliwym tonem – Ale coś mi się zdaje, że ani ty ani ja nie dorosłyśmy do tej rozmowy.
I wyszła z pokoju, pozostawiając Lily w jeszcze gorszym nastroju, niż wtedy kiedy dostrzegła, że jej ukochany pamiętnik zniknął z najgłębszego kąta szkolnego kufra.

0 komentarze:

Prześlij komentarz